sobota, 24 stycznia 2015

Adaś ma plan

Wczoraj Adaś miał dzień pod tytułem "pójdę do szkoły". Od rana, z nieznanych mi przyczyn, średnio raz na godzinę informował mnie, że niedługo pójdzie do szkoły. Zdawało mi się, że go ta perspektywa nawet cieszy, chociaż z Adasiem nigdy nic nie wiadomo.
W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy synek na pewno wie, kiedy to nastąpi, bo w końcu 1,5 roku to nie aż tak niedługo. Okazało się jednak, że wszystko wie doskonale...
-Teraz będę chodził do przedszkola, jeszcze ten rok i następny. Potem pójdę do szkoły. A po szkole pójdę do...do...
Chwila napięcia. Byłam ogromnie ciekawa, co też Adaś chce mi powiedzieć. Przeszło mi przez myśl, że może po prostu ma już polski system szkolnictwa w jednym palcu i powie, że pójdzie do gimnazjum. Otóż nie. Adaś mierzy wyżej.
-...do studia! - oznajmił w końcu.
Oczywiście miał na myśli pójście "na studia" a nie "do studia" :)
Więc o edukacyjną przyszłość mojego dziecka nie muszę się już martwić, skoro w wieku niespełna 5 lat ma już tak sprecyzowane plany.

Z rzeczy bardziej teraźniejszych to siedzimy w domu.
Od września Adaś nie chorował, aż się bałam zapeszać. Poza leciutkim zapaleniem krtani we wrześniu przez prawie pół roku nie złapał żadnej przedszkolnej infekcji. Raz miał katar i tyle. W przedszkolu szalały rotawirusy, ostatnio ospa (Adaś już miał) i różne inne choróbska i...nic. Za każdym razem, jak tylko słyszałam o przedszkolnych infekcjach - a nasze przedszkole informuje rodziców o takich przypadkach - serce stawało mi w gardle. Przecież w zeszłym roku było naprawdę ciężko...
W każdym razie z lekką obawą myślałam, że prędzej czy później na pewno coś się przyplącze.
Tym razem standard - Adaś ma zapalenie krtani. Na szczęście jak na razie przebieg jest łagodny, podobnie jak we wrześniu,  i oby już tak zostało.

Siedzimy więc w domu. Im Adaś jest starszy, tym trudniej go jakoś zająć. Zabawa na zasadach adasiowych. To zresztą odrębny temat. Mam nadzieję, że małymi kroczkami, uda nam się wyjść z pewnych utartych schematów. Jest tematycznie, jest fabuła, nie mogę narzekać, ale jest też powtarzanie konkretnych sekwencji i duży sprzeciw wobec wszelkiej spontaniczności. Wobec tego, co wymyślił ktoś inny niż Adaś.
Bawię się z Adasiem w wyjazd nad morze. Jednym autkiem jedzie czteroosobowa rodzina - mama, tata i dwóch chłopców - a drugim babcia i dziadek. Jest postój. Wysiadamy, jemy. Potem siusiu (coś trzeba wymyślić, ale też nie ukrywam, że pewien walor edukacyjny miał w tym być). Toaleta damska, toaleta męska (Adaś lubi rozpoznawać symbole, więc temat nam znany).
-Adasiu, do której toalety pójdzie starszy chłopczyk? - zapytałam.
-Do damskiej.
-Adasiu, to jest chłopiec. Pójdzie do męskiej.
Adaś przemyślał i przyswoił.
-Adasiu, a do której toalety pójdzie tata?
-Do damskiej!
-Dlaczego?
-Bo męska jest zajęta.
:) :) :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza