sobota, 14 lutego 2015

Walentynki

-Mamo, czy dasz mi laurkę? - zapytał mnie Adaś wczoraj, pomiędzy jednym a drugim kęsem naleśnika.
- ???
-Laurkę. Jutro. Bo jak ktoś kogoś kocha to jutro mu daje laurkę, na...- Adaś chwilę pomyślał - ...na Walentynki.
Miałam więc zajęcie na wieczór lub poranek. Trzeba było zrobić laurkę dla Adasia. Dla taty Adasia oczywiście też. Muszę przyznać, że wpadłam w lekką panikę, jak tu zrobić odpowiednią laurkę dla synka. Uznałam, że synek lubi słoneczko i lubi uśmiechnięte buźki. 
Adaś wczoraj z przedszkola przyniósł dwie przepiękne laurki i dzisiaj rano odbyło się oficjalne wręczanie walentynek.


Pogoda zrobiła nam dzisiaj prezent. W powietrzu czuję już powiew wiosny. Wybraliśmy się więc na długi spacer po parku. Adaś sam zaproponował, żebyśmy wzięli jego rowerek biegowy. Hm...w sumie czemu nie? Synek rozpoczął spacer z wysokiego C. Śmigał na rowerku, ledwo za nim nadążaliśmy. Cały czas zastanawialiśmy się tylko, kiedy nastąpi zmęczenie materiału i czy będziemy wracać niosąc Adasia w jednej ręce a rowerek w drugiej ;)

Początek spaceru i lekcja przyrody.
"Czemu w drzewie jest dziura?"
Przejażdżka po parku.
Kolejna lekcja przyrody.
"Czemu na wodzie jest lód i jak sobie z nim radzą kaczki?"
Zauważyłam, że Adaś ostatnio stał się bardzo dociekliwy. Zadaje tysiące pytań "a co jeśli?" Odpowiadam. Adaś znajduje kolejną możliwość "a co jeśli?" I tak w kółko. Takie dyskusje potrafią trwać czasami nawet godzinę. O kaczkach i lodzie dyskutowaliśmy nieco krócej niż godzinę.
Kiedy tak spacerowaliśmy po parku, spotkała nas niespodzianka. Góra śniegu! Pochodziła ona najprawdopodobniej z lodowiska. Jak tylko Adaś zobaczył śnieg, wręcz rzucił się na niego. Była wspinaczka i bitwa na śnieżki. Chyba synek się jeszcze nie nacieszył zimą. Widać, że wciąż jest spragniony śnieżnych zabaw. Ciekawe, czy jeszcze w tym roku spadnie śnieg?

Śnieg! Porzucałoby się śnieżkami, ale taki zimny...
Znalazły się rękawiczki i zaczęła bitwa na śnieżki.

Ale frajda!
Powrót ze spaceru był, jak zwykle nieco kryzysowy. Adaś ujawnił swoje zapędy zbierackie. Można zbierać żołędzie nawet zimą, choć są znacznie mniej piękne niż jesienią. A tak naprawdę to chyba każdy powód, żeby przystanąć choć na chwilę był dobry ;)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza