poniedziałek, 25 listopada 2013

Światowy Dzień Wcześniaka

Nieco ponad tydzień temu, 17 listopada, był obchodzony Światowy Dzień Wcześniaka. Trudno by mi było przejść obojętnie. Wróciło wiele wspomnień. 
Adaś jest wcześniakiem, choć późnym. Urodził się w 35 tygodniu ciąży, z wagą odpowiadającą mniej więcej 30-31 tygodniowi. Wtedy nie wiedziałam nawet kawałka z tego, co wiem teraz. Może tak było lepiej. Zupełnie nie rozumiałam, co lekarze mieli na myśli, kiedy mówili, że jest za wcześnie, żeby cokolwiek powiedzieć...
Po prawie miesiącu wyszliśmy do domu. Adaś ważył wtedy 1,9 kilograma. Teraz trudno mi sobie wyobrazić, że bez strachu przewijałam i kąpałam takie maleństwo. Nie mieliśmy monitora oddechu. Lekarze uznali, że nie jest nam potrzebny, bo Adaś już po paru dniach wspomagania przez CPAP zaczął sobie radzić. Nie bałam się wtedy i nie sprawdzałam co chwilę, czy synek oddycha. Dostaliśmy całą listę poradni do odwiedzenia. W niektórych terminy na przyszły rok, a był wrzesień.
Paradoks, ale dziś jest we mnie więcej lęku o Adasia niż wtedy. Po tym wszystkim, co miało miejsce przez te ponad 3 lata. Nie mówię tutaj o lęku o przyszłość. Mówię o lęku o to, co jest teraz. Świadomości, że w każdej chwili może się zacząć "coś" dziać. Obawach, czy dam radę. 

Temat do dziś dla mnie trudny. Chyba za trudny. Może kiedyś napiszę więcej. Nie wiem jeszcze - czy o naszej drodze z wcześniactwem, czy bardziej ogólnie.
Tak więc dziś powstał wpis znacznie spóźniony i lakoniczny w treści. Bo trudno nie napisać i trudno napisać jednocześnie.

Adaś. Wrzesień 2010.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza